А. А. Lopuhinu (Koniec lutego - na początku marca 1839 r. Z Petersburga do Moskwy)

słodkie Alexis.
Byłem chory przez długi czas i to, dlaczego nie odpowiedział i nie gratuluję, ale uwierzcie mi, I szczerze radować się swoim szczęściem, a ja gratuluję i swoją piękną żonę. znaleźliście, wydaje się, jest to wąska ścieżka, przez które Skoczyłem i poszedł całkowicie. Osiągnięto cel, i nigdy nie dostać: zasyadu gdzieś w boksie, i znikają w powietrzu, a nawet, czy aby pamiętać? Lubię ludzi, którzy chcieli spróbować wszystkich potraw na raz, syty nie jedli, i dostałam indizhestiyu, który, oprócz, niestety, dozwolone znaki. Mówiąc o poezji; I spełnił swoją obietnicę i napisał do nich swego następcę, są one najbardziej moralizowania (ma zastosowanie dzieci).1

Narodziny dziecka całkiem
Widziane przez mojego zmarłego wers.
Niech to będzie dla niego błogosławieństwo
Wszyscy aniołowie z nieba i ziemi!
Może on być ojcem godny;
jego matka, piękny i kochany;
tak uspokoić ducha,
A prawda jest trudne, jak Bóg cherubin.
Niech nie wiedzą, przed upływem terminu
Brak wyrzuty miłości, no glory chciwe myśli;
Niech to wygląda bez zarzutu
Na fałszywym blaskiem i fałszywego hałasu pokojowego;
Chociaż nie szuka powoduje
Dziwniejsze namiętności i radości z ich,
I zostawia świeckiego szlam
Biały dusza i serce bez szwanku!

Żałuję, że przedmiotem tych wersetach nie jest zły temat ... 2
niestety! Pun lepsze wiersze! No w każdym razie! Kiedy wyszedł z pustej głowie, następnie, przynajmniej, wersety z pełnym sercem. Тот, który gra słów, To nie zawsze odgrywają zmysły, i można mieć pewność,, droga Alexis, Jestem tak szczęśliwy dla Ciebie, że jutro zacznie pisać nowy ap<ию> za mało loudmouth.
napisać, Zapraszamy, drogi przyjacielu, jeszcze raz, że zrobiłeś; I trzy razy błagał ferii zimowych w Moskwie ciebie, przynajmniej dla 14 dzień - niedozwolone! co, brat, zrobić! Przyszedłem na emeryturę, Tak babcia nie chce - to jest konieczne do niej niż jakakolwiek ofiara. Wyznam wam, Mam od jakiegoś czasu strasznie przygnębiony.

Oceniać:
( Brak ocen )
Podziel się z przyjaciółmi:
Michaił Lermontow
Dodaj komentarz